Na parapetówie i imprezie urodzinowej Marcina wszyscy byli z Łodzi - biedny Paweł... Na dodatek większość osób była z Manhattanu, więc znowu byłam obrażana, że ja to ponoć wcale nie mieszkam na Manhattanie i że mój blok został zbudowany z resztek, które zostały po wybudowaniu głównej części osiedla. Ech...
... przy butelce wina u państwa Serafińskich. Dosyć nietypowo otwieranej butelce wina... Ale to tylko dlatego, że właśnie się przeprowadzili i nigdzie nie mogliśmy znaleźć korkociągu, a Marcin nie był przekonany do otwierania wina metodą studencką, czyli długopisem:)
Dostaliśmy się na nagranie popularnego programu Sunday Night Project, co zapewniło nam olbrzymią dawkę humoru w czwartkowy, deszczowy wieczór. Na dodatek Pawłowi udało się wyrwać 35 funtów z 'płaszcza pieniędzy' - taka zabawa, gdy jakaś znana osoba wbiega w płaszczu ozdobionym pięciofuntowymi banknotami w widownię....
Był też występ zespołu Snow Patrol, od którego Leona Lewis pożyczyła piosenkę 'Run'.
Bardzo udany wieczór komediowy:)
Było dużo jeżdżenia i jeszcze więcej chodzenia po różnych dziwnych zabytkach miasta - tych starych i trochę nowszych.
A na koniec jeszcze niespodzianka: Eurostar wydał dwa bilety na to samo miejsce, co zapewniło nam przejażdżkę w pierwszej klasie:) A tam nie tylko więcej miejsca, ale i kolacja, i wino, dużo wina....
Więcej zdjęć z Paryża już niedługo:) Watch this space.
Jako autorka poczytnego bloga o Londynie (tak, tak, to wychodzi ze statystyk) zostałam zaproszona na wycieczkę po nowej atrakcji miasta, takiej specjalnej dla turystów z dziećmi. Połowa jest edukacyjna i można szybko sobie przerobić historię miasta. Druga połowa ma być straszna - ale to raczej straszna dla dzieci.
Coś co naprawdę zrobiło na mnie wrażenie to aktorzy przedstawiający historię mostu i Londynu - pojechani na maksa i każdy jeden miał ADHD....
Jedna uwaga: tylko dla osób bardzo dobrze znających angielski i nieźle sobie radzących z różnymi akcentami.
W Tate Britain można podziwiać prace nagrodzone i nominowane do Turner Prize. Niestety, żadna z nich nie nadaje się do zamieszczenia na moim blogu. Bo ja ich po prostu nie rozumiem, ani mi się nie podobają...
Za to ze stałej kolekcji mysz z karabinem przynajmniej jest interesująca:)
W tamtym roku nie udało nam się, ale w tym roku daliśmy radę dotrzeć na noworoczną paradę, na której prezentują się wszystkie dzielnice Londynu oraz goście z Ameryki z orkiestrami.