Ale też całkiem potężnych budowli wyglądających trochę jak z Gotham City z czasów Batmana.
Jest też kilka nowocześniejszych budowli, a właściwie dzieł sztuki.
I jeszcze jedno dzieło sztuki, a zarazem symbol miasta, o wdzięcznej nazwie "SuperBaranoBanan".
Liverpool będzie Europejską Stolicą Kultury w 2008 i zarówno władze miasta jak i sami mieszkańcy wiążą z tym wydarzeniem ogromne nadzieje. Zostało im tylko kilka dni na przygotowania i jednego jestem pewna: nie zdążą... Centrum miasta to jeden wielki plac budowy! Można przejść kilka przecznic pomiędzy samymi niezamieszkanymi budynkami, które są w remoncie. Właściwie to nawet nie są odnawiane, tylko na dobrą sprawę nowobudowane w oparciu o stare fasady.
Niemniej jednak fakt, że wygrali ten konkurs, napawa mnie optymizmem. Oznacza bowiem, że Łódź powinna bez problemu zostać Europejską Stolicą Kultury w 2016!
I na koniec coś co bardzo przypomina Łódź - rewitalizowane budynki. Tylko że w ich przypadku to są doki. Czyli taka Manufaktura plus woda:)
Wycieczka była bardzo udana i pouczająca - wiemy już na pewno, że dobrze zrobiliśmy stawiając na Londyn:)
A, no i na pewno będzie więcej wycieczek po Anglii!
Dzisiaj wszystko pod górkę, a najbardziej metro... Opóźnienia, zamknięte linie, wypadki, nawet tablica nie chciała funkcjonować prawidłowo! Za to miłe jest to, że za takie numery można się domagać zwrotu za bilet i regularnie co miesiąc przychodzą do nas czeki i przeprosiny od kierownika. W tamtym miesiącu nazbierałam £12!
Tym razem Państwo Jaszeccy zawitali do Londynu na weekend. Karolina ciężko pracowała, a my w tym czasie siedzieliśmy w pubie:) No dobra, trochę sztuki też było, bo poszliśmy do Tate zobaczyć dziurę w ziemi.
Sezon imprez świątecznych w pełni. My naszą mieliśmy w klubie w stylu lat 40-tych. Nie, ta sukienka nie wisiała u mnie w szafie, kupiłam ją specjalnie na tę okazję! Niestety już w samym klubie niewiele osób było przebranych:( Ale kilka win później nie zwracaliśmy już na to uwagi...:)
Anglia to nie Niemcy, ale tutaj też wszyscy chcą być 'zieloni' - przynajmniej teoretycznie... W praktyce oczywiście jest bałagan i na przykład w moim dość nowoczesnym budynku nie ma segregacji śmieci. Za to carbon footprint to główny temat w mediach.
A puszki 'charytatywne' nie tylko zbierają ubrania, ale i nawet książki i płyty osobno.
Słowo 'konsumpcja' nabrało nowego znaczenia gdy zobaczyłam ten dziki tłum ludzi robiących zakupy na Oxford St. i w jej okolicach. Władze miasta zamknęły trzy ulice, żeby pieszym wygodniej było kupować i na pewno przyniosło to rezultaty: wydano £100 000...