
I na koniec tego maratonu jeszcze świąteczny lunch, ktory przeistoczył się w całodniowe jedzenie (i popijanie). Znowu wygrałam w kategorii 'najlepszy wybór deseru'.
Skutki uboczne: turlanie się.
Pozytywy: podczas tych imprez świątecznych można się takich/tyle rzeczy dowiedzieć o swoich kolegach z pracy, że 5 lat normalnej pracy przy biurku obok by mi tego o nich nie powiedziało....

Na razie brak komentarzy