Dzień trzeci - ostatni

I na koniec tego maratonu jeszcze świąteczny lunch, ktory przeistoczył się w całodniowe jedzenie (i popijanie). Znowu wygrałam w kategorii 'najlepszy wybór deseru'.
Skutki uboczne: turlanie się.
Pozytywy: podczas tych imprez świątecznych można się takich/tyle rzeczy dowiedzieć o swoich kolegach z pracy, że 5 lat normalnej pracy przy biurku obok by mi tego o nich nie powiedziało....

Magda 2009-12-10 22:09:23, MojeŻycie; 0 comments

Komentarze

Na razie brak komentarzy

Formularz komentarza

Imię
Email (wymagany)
Komentarz
Podaj kod
(przepisz podany kod)

Nawigacja...

Poprzedni : Dzień drugi świętowania
Następny : Fondue czekoladowe